Przede wszystkim należy łowić bardzo cicho. Rosówkę lub pęczek ?czerwonych robaków” leszcz pewnie połyka, ostro wysnuwając żyłkę z kołowrotka. Czekamy z zacięciem licząc co najmniej do dziesięciu, a jeśli przynętą jest rosówka, to jeszcze dłużej. Nie ma obawy, dobrze założonej przynęty ryba już nie puści. Jedynie łowiąc na groch lub pszenicę nie należy z zacięciem zwlekać; nie są to jednak wygodne przynęty do nocnych łowów. Holowanie jest łatwe, zwłaszcza w jeziorze. Podniesiony w górne warstwy wody leszcz traci ochotę do walki i bez przeszkód daje się wprowadzić do podbieraka. Jedynie gdy go zatniemy na płytkiej wodzie, potrafi trochę pochodzić, ale i to nie długo. Ponieważ leszcze żerują gromadnie, należy zaciętą sztukę holować tak, by nie spłoszyć reszty stadka. Dlatego trzeba ją natychmiast unieść wyżej (w jeziorze) lub sprowadzić z łowiska z prądem (w rzece). Nie zacięta lub zerwana sztuka rozgoni pozostałe. Łowiąc umiejętnie możemy natomiast zdobyć kilka sztuk, tej samej zwykle wielkości.
Podczas bardzo intensywnego żerowania można sypać zanętę, aby utrzymać stado, ale tak, by go nie płoszyć. Możemy jednak w ten sposób sprowadzić niebacznie na łowisko krąpiową drobnicę. W rzekach, jeżeli nęcimy kulami, należy wrzucić je na długo przed rozpoczęciem łowów, np. wieczorem.
Większy leszcz jest smaczny, lecz bardzo ościsty. Najlepiej usmażyć go i podać na świeżo lub przyrządzić w galarecie.
Leszcze łowi się z dna. Ważne jest, by na dnie spoczywała nie tylko przynęta, ale i przypon. W nocy lepiej łowić na rosówkę lub pęczek ,,czerwonych robaków” niż na przynęty roślinne. Haczyk dostosowuje się rozmiarem do rodzaju przynęty; nie musi być mikroskopijny, najczęściej używa się numeracji 4?1. Żyłka też nie musi być jak włosek, dobra jest 0,25?0,30 mm, przypadkowo łowiłem czasem leszcze na węgorzowe zestawy z żyłką 0,5?0,6 mm.
W większych zbiornikach wodnych ma swoje ulubione trasy, które warto poznać. Pojawia się nieraz na płytszej wodzie, przeważnie jednak wędruje wzdłuż stoków dna na sporej głębokości, zawsze w mniej lub bardziej licznej grupie. Każde załamanie linii brzegowej, cypel, wcięcie lub podwodna górka mogą być ciekawym łowiskiem. Bardzo dobrym miejscem są strome stoki za ścianą trzcin, jeśli rosną one na większej głębokości. Łowisko zaczyna się za trzciną i sięga w dół stoku dna. Najlepiej wybrać miejsce leżące na szlaku wędrówek leszczy i systematycznie zanęcać je pszenicą, grochem, kukurydzą, płatkami owsianymi lub ziemniakami. Jeżeli miejsce jest trafnie wybrane, leszcze znęcą się bardzo szybko. Po kilku albo kilkunastu godzinach zwykle możemy je łowić. W rzekach zanętę miesza się z gliną i formuje z niej kule wielkości pięści (dokładniej jest to omówione w metodach połowu brzany).
Leszcz jest rybą z rodziny karpiowatych. Ciało ma szerokie, wygrzbie cone i spłaszczone, w kształcie zbliżonym do rombu. Ogon ostro wcięty. Kolor płetw szarogranatowy, w odróżnieniu od krąpia. Boki są srebrzyste, u starszych osobników ze złotym odcieniem, podbrzusze czerwonawe. Grzbiet zielonkawoszary. Oczy duże, wyłupiaste, pysk wysuwany na kształt ryjka, jak u karpia.
Zamieszkuje dolne odcinki rzek, zalewy morskie i jeziora, gdzie przebywa nieraz na sporych głębokościach. Pożywienie wyszukuje ryjąc w mule dennym. Tarło odbywa w maju i czerwcu. Dorasta do 5?6 kg, ale nieczęsto łowi się osobniki powyżej 3 kg. Jest to ryba bardzo pospolita zarówno w rzekach, jak i jeziorach, choć jest masowo poławiana przez rybaków.